Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bujemy tracić czasu na to, aby iść za ich tropem. Udamy się wprost nad Srebrne Jezioro.
— Czy mój brat myśli, że oni jeszcze tam zamierzają?
— Naturalnie! Chcieli przecież dostać w swe ręce pieniądze, aby porobić za nie zakupy. Bez tych zakupów można się jednak od biedy obejść. Żyć mogą przecież zwierzyną. Broń, a zapewne i amunicję, mają. A gdyby im nawet brakowało prochu, to znajdą po drodze sposobność zaopatrzenia się w sposób mniej lub więcej uczciwy. Jestem przekonany, że pójdą nad Srebrne Jezioro. —
Rzeczywiście wkrótce natrafiono na ślady zbiegów; prowadziły ku rzece, a potem ciągle wzdłuż jej brzegów wgórę.
W Eagle-tail, niedaleko mostu, trampi się zatrzymali. Jeden z nich, prawdopodobnie kornel, poczołgał się pod osłoną stojących tam drzew i krzaków ku torowi, gdzie naturalnie był świadkiem ujęcia całej bandy. Po jego powrocie wszyscy skierowali się ku Bush-Creek; był to niemal przekonywujący dowód, że mieli zamiar zwrócić się ku Kolorado, a stamtąd naturalnie nad Srebrne Jezioro. —
Tymczasem czterej rafterzy powrócili z Sheridanu, przyprowadziwszy ze sobą Hartleya i inżyniera Charoy, którzy również chcieli się udać do fortu Wallace, gdzie ich zeznania mogły być ważne. Robotnicy wrócili do Sheridanu pieszo, w nagrodę trudów otrzymawszy broń, odebraną trampom. Do przewiezienia pojmanych wagonów było aż nadto. —