Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dzie ukazało się światło. Wtedy — świstawka zabrzmiała, nie w krótkich przerwach, ale przeciągłym rosnącym rykiem. — Zbliżano się do mostu i maszynista dawał sygnał, że pociąg nadjeżdża.
Tam już oddawna zajęto stanowiska. Na krótko przed północą przybyli dragoni z fortu Wallace i ustawili się po obu brzegach rzeki pod mostem, aby schwytać każdego trampa, któryby chciał uciec. Tam, gdzie się zaczynał most, stanął Winnetou z rafterami i myśliwymi, a przy drugim wylocie tunelu oczekiwali uzbrojeni robotnicy. Przy tych znajdował się nadzorca, który podjął się wcale niebezpiecznego zadania — odpięcia we wnętrzu tunelu lokomotywy od pociągu.
Usłyszawszy ryk świstawki, zawołał Watson na swych ludzi:
— Zapalić ognisko!
Niezwłocznie zapalono u wylotu stos z drzewa i węgli; on tymczasem wszedł do tunelu i, przycisnąwszy się do ściany, oczekiwał pociągu, który, przejechawszy ze zmiejszoną szybkością przez most, zbliżał się do nich. Old Firehand na widok ustawionych ludzi zawołał:
— Zapalić za nami!
W chwilę później pociąg zatrzymał się, a lokomotywa stanęła właśnie tam, gdzie czekał nadzorca. Wczołgał się szybko między maszynę i pierwszy wagon, rozluźnił połączenie między niemi i rzucił się ku wyjściu. Lokomotywa natychmiast ruszyła za nim; wewnątrz tunelu pozostały tylko wagony; przed niemi i za niemi robotnicy przerzucili płonące ogniska na środek toru, zabarykadowawszy szyny kamieniami.
Stało się to wszystko o wiele prędzej, niż można