Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pociąg wjedzie do niego. Reszta zależeć będzie od okoliczności. —
Teraz wiedziano już, jak sprawa stoi, i można było porobić przygotowania. Puszczono w ruch druty telegraficzne do Carlyle, aby zestawiono pociąg, a do Fort Wallace z prośbą o żołnierzy. Tymczasem Humply-Bill, podjadłszy, sobie, oddalił się równie niepostrzeżenie, jak przyszedł. —
Około południa nadeszły z obu wymienionych stacyj wiadomości, że zarządzenia zostaną wykonane. Niema! w dwie godziny później zobaczono, że nadchodzi Dugby, którego rzekomy Heller wezwał do siebie przez posłańca. Old Firehand siedział z inżynierem w jego izbie, obserwując niewidocznie trampa, który gmerał koło deszczówki.
— Przyjmijcie go w biurze, — odezwał się Old Firehand — i rozmawiajcie z nim tak długo, aż ja przyjdę. Chcę przeczytać kartkę.
Inżynier udał się do swej pracowni, a skoro tylko wpuszczono Dugby’ego, Old Firehand wyszedł za drzwi domu; rzuciwszy okiem na beczkę, ujrzał tam kamień, podniósł go i znalazł oczekiwany papier; rozwinął więc i przeczytał słowa, skreślone ręką kornela. Treść listu zgadzała się dokładnie z doniesieniem Humply-Billa. Myśliwy włożył papier zpowrotem pod kamień i wszedł następnie do biura, gdzie Dugby stał przed inżynierem w postawie pełnej uszanowania. Tramp nie poznał myśliwego, odzianego w płócienne ubranie, i dlatego zląkł się niemało, kiedy ten położył mu rękę na ramieniu i zapytał groźnie:
— Czy wiecie, master Dugby, kim ja jestem?