Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/090

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ustawili?
— Co za pytanie! Ów nowy pisarz podsłucha was, a co wy mu powiecie, doniesie potajemnie trampom jako zupełnie pewne.
— No, dobrze! Ale jeśli im wpadnie do głowy myśl, nie wsiadać do pociągu? Gdyby woleli zerwać gdzie szyny i spowodować wykolejenie?
— Temu możecie łatwo zapobiec, gdy powiecie pisarzowi, że przed każdym takim pociągiem, ze względu na wartość jego ładunku, idzie maszyna próbna. Wtedy zaniechają zrywania szyn. Jeśli mądrze weźmiecie się do sprawy, pójdzie wszystko gładko. Pisarza musicie tak zatrudnić i uprzejmością starać się go tak ująć, żeby nie opuścił domu, aż do udania się na spoczynek i żeby nie mógł z nikim rozmawiać. Potem wyznaczycie mu na piętrze izbę, któraby miała jedno okno. Płaski dach wznosi się nad niem tylko o pół łokcia; ja wyjdę na dach i będę słyszał każde wymówione słowo.
— Czy jesteście zdania, że będzie rozmawiał z kim z okna?
— Naturalnie. Jeden, ten tak zwany Heller, ma was śledzić, a drugi, co z nim przyjdzie, ma być pośrednikiem między nim a trampami. Z pewnością tak będzie i wnet się o tem przekonacie. Ten drugi zażąda także roboty, aby móc tutaj pozostać, ale nie obejmie jej zaraz pod jakimkolwiek pozorem, aby móc opuścić osadę według upodobania. Będzie próbował rozmówić się z pisarzem, by się czego dowiedzieć, a przed nocą nie będzie mógł się do niego dostać. O tej porze zaś będzie się kręcił koło domu; pisarz otworzy okno, a ja będę leżał na dachu, aby wszystko podsłuchać.