Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 01.djvu/137

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wie bardzo osobliwa. Wyraz jej był głupi, a to głównie z powodu nosa, którego obie strony były do siebie zupełnie niepodobne. Lewa była biała i miała kształt lekko zakrzywionego nosa orlego; prawa natomiast była jakby nabrzmiałą, o barwie, której nie możnaby nazwać ani czerwoną, ani zieloną, ani niebieską. Twarz tę obejmowała broda, której długie włosy sterczały ze szyji aż poza podbródek. Brodę zaś podtrzymywał ogromny kołnierz, a błękitnawy jego połysk wskazywał, że jeździec nosi bieliznę gumową.
Do rzemieni strzemion przymocowane miał z prawej i lewej strony po jednym karabinie, których kolby opierały się, obok nogi jeźdźca, na strzemieniu kształtu trzewika. Przed siodłem leżał napoprzek długi wałek czy puszka blaszana, której celu trudno się było domyślić. Na plecach człowiek ten dźwigał skórzany tornister średniej wielkości, a na nim kilka blaszanych naczyń i szczególnego kształtu druty żelazne. Pas nosił szeroki, również skórzany, podobny do tak zwanej kalety; zwisało z niego kilka woreczków, a od przodu tkwiły kolby lub rękojeści noża i kilku rewolwerów, ztyłu miał umocowane do niego dwie kieszenie, które mogły uchodzić za schowki na naboje.
Koń był zwierzęciem zwyczajnem, nie za dobrem i nie zanadto złem na trudy Zachodu; nie można było w nim zauważyć nic szczególnego, chyba to, że za czaprak miał koc, który napewno kosztował wiele pieniędzy.
Zdawało się, że jeździec jest zdania, iż koń jego więcej rozumie się na podróżach po prerji, niż on sam; przynajmniej nie widać było, by nim kierował; owszem