Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 01.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Nolley, sir, — odpowiedział zapytany, podając mu rękę wśród potoku łez. — Będę wam wdzięczny całe życie, jeśli spełnicie me życzenia.
— Jakie?
— Przebaczcie mi nie tylko pozornie, ale naprawdę to, że znalazłem się w tak złem towarzystwie, i pozwólcie mi rano pogrzebać zabitego brata. Niech nie gnije we wodzie i nie szarpią go ryby!
— Te życzenia wskazują, że nie pomyliłem się co do ciebie. Odtąd należysz do nas i nie będziesz się pokazywał dawnym towarzyszom, bo oni nie powinni wiedzieć, że trzymasz z nami. Wspominałeś o zamiarach kornela. Czy znasz jakie?
— Tak; długo ukrywał je, ale wczoraj opowiedział nam o nich. Najpierw zamierza udać się na wielki meeting trampów, który ma się odbyć niedługo.
— Heigh-day! — zawołał Droll. — Więc dobrze mię poinformowano, mówiąc, że niedaleko za Harper mają się spotkać setki tych włóczęgów, aby omówić kilka sprawek, do których wykonania trzeba ich wielkiej liczby. Czy znasz to miejsce?
— Tak — odpowiedział Nolley. — W każdym razie znajduje się ono, idąc stąd, za Harper i nazywa się Osage-nook.
— Nie słyszałem jeszcze nigdy o tem. „Nook“, to dziwny! Chciałem udać się na ten meeting, aby tam może znaleźć tego, kogo szukam, a nie miałem pojęcia, że jechałem z nim na steamerze. Gdybym był mógł schwytać go zaraz na pokładzie! A więc kornel udaje się do Osage-nook? Dobrze; jedziemy więc za nim — nieprawdaż, master Blenter?