Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 01.djvu/050

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


o niego samego, zaraz miałbym przeciw sobie także i tamtych, a musimy unikać wszelkiego hałasu. —
Droll wrócił na tył okrętu; po drodze natknął się na obu Indjan, którzy siedzieli na pace z tytoniem. Ci ujrzawszy go, powstali. Droll zatrzymał się, potem zbliżył się szybko do nich i zawołał:
— Mira, el oso viejo y el oso moro — patrzcie! to stary Niedźwiedź i młody Niedźwiedź.
Wyrzekł to po hiszpańsku, a więc musiał wiedzieć, że obaj czerwoni nie znają angielskiego, a mówią biegle i rozumieją po hiszpańsku.
— Què sorpresa, la tia Droll — co za niespodzianka, ciotka Droll! — odpowiedział stary indsman.
— Co robicie tu na wschodzie i na tym statku? — pytał Droll, podając obu rękę.
— Byliśmy w Nowym Orleanie i wracamy do domu. Upłynęło wiele księżyców, odkąd nie widzieliśmy twarzy ciotki Droll.
— Tak, młody Niedźwiedź stał się tymczasem dwa razy większy, niż był wtedy. Czy moi czerwoni bracia żyją z sąsiadami w pokoju?
— Zakopali oni siekierę wojenną w ziemi i pragną, by nie musieli jej wydobywać.
— Kiedy wrócicie do swoich?
— Tego nie wiemy. Stary Niedźwiedź nie może wrócić do domu, dopóki nie utopi swego noża we krwi tego, który go obraził.
— Kto to taki?
— Ten biały pies tam, z rudemi włosami. Uderzył on starego Niedźwiedzia ręką w twarz.
— Do wszystkich djabłów! Czy ten drab jest przy