Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 01.djvu/041

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Chcemy się dostać na pokład i w tym celu zbudowaliśmy w górze, na brzegu, tę tratwę. Czy zechcecie nas przyjąć?
— Czy możecie zapłacić za jazdę, maam[1], czy też sir? Nie wiem rzeczywiście, czy mam was wyciągnąć na pokład jako mężczyznę, czy jako kobietę.
— Jako ciotkę, sir. Jestem mianowicie ciotką Droll, zrozumiano, jeśli to potrzebne? A co się tyczy zapłaty, to zwykłem płacić dobrem złotem albo nawet nuggetami.
— To chodźcie na pokład! Musimy odjeżdżać z tego nieszczęśliwego miejsca.

Kiedy spuszczono drabinę sznurową, wszedł na pokład chłopiec, który również był uzbrojony w strzelbę. Poczem „ciotka“, zarzuciwszy karabin na plecy, podniósł się, chwycił drabinę, odepchnął tratwę i z kocią zręcznością wdrapał się na pokład, gdzie go przyjęto wielkiemi, niezmiernie ździwionemi spojrzeniami.





  1. Madame — pani.