Strona:PL Karol May - Klasztor Della Barbara.djvu/55

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ne. Sprzedałem dziś okazałą parę dwom nieznajomym w Queretaro. Mówili, że jadą do La Puebla.
Sępi Dziób poprosił, by handlarz opisał wygląd tych, którzy konie kupili, i doszedł do wniosku, że byli to istotnie Cortejo i Landola. Po krótkim targu Grandeprise kupił konia.
Sępi Dziób udał się z strzelcem do gospody i kazał obudzić Kurta. Kurt zdumiał się, usłyszawszy, co zaszło podczas jego snu. Postanowiono ruszyć natychmiast konno wślad za zbiegami. Kurt musiał jeszcze pomówić z panem von Magnusem i alkaldem, nie mógł więc sobą dysponować. Rzecz zrozumiała, że postanowił nie komunikować tym panom, iż Grandeprise brał udział w zdarzeniach poprzedniej nocy. W interesie bezpieczeństwa własnego strzelec musiał ruszyć natychmiast. Towarzyszył mu Sępi Dziób. Postanowiono, że obydwaj będą czekać na Kurta i Petersa w miejscowości Tula.
Okoliczność, iż Landola i Cortejo oświadczyli, że przybywają z Queretaro i mają zamiar udać się do leżącej w przeciwnym kierunku la Puebla, nie zmyliła, oczywiście, ani Kurta, ani Sępiego Dzioba.
Wiadomość o tem, co zaszło w nocy, rankiem obiegła całe miasto. Policja rozpoczęła gorączkowe poszukiwania i, stosownie do przypuszczeń Sępiego Dzioba, stwierdziła wkrótce, gdzie zbiegowie mieszkali. Podejrzenie padło na Grandeprise’a a na-

53