Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/253

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


to dwadzieścia lat temu, właśnie wówczas, gdym się spotkał z Kompensonem. Wieleś miał lat, gdyś się spotkał z nimi na cmentarzu?
— Myślę, że siedm.
— On twierdzi, że stało się to trzy lub cztery laty przedtem i żeś ty mu przypomniał straconą dziewczynkę, która byłaby w twoim wieku.
— Herbercie, czy możesz lepiej widzieć mnie przy oknie, czy przy kominku?
— Przy kominku.
— Popatrz na mnie.
— Popatrzyłem.
— Uszczypnij mnie.
— Trzymam twą rękę, kochany przyjacielu.
— Nie sądzisz, Herbercie, bym był w gorączce lub bym miał myśli silnie rozstrojone skutkiem wczorajszego zajścia?
— Nie. Trochę masz gorączki, ale jesteś w normalnem usposobieniu.
— Jestem stanowczo przekonany, że człowiek, którego ukrywamy, jest ojcem Estelli.






Rozdział XXII.

Nie wiem doprawdy, dlaczego tak gorąco Pragnąłem wiedzieć, kim są rodzice Estelli?