Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/243

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Pani Chewiszem — rzekłem, jak mogłem najdelikatniej. — mogę wyznać, że znam życie pani i to znam je od chwili przeniesienia się do Londynu. Dola pani głęboko mnie wzruszyła i współczuję szczerze nieszczęściom pani. Czy pani pozwoli zadać mi jedno pytanie, dotyczące Estelli?
Siedziała na podłodze, trzymając się krzesła z głową opartą na rękach.
Uważnie popatrzywszy na mnie, rzekła: — proszę!
— Kto jest ojcem i matka Estelli?
Wstrząsnęła głową.
— Nie wie pani?
Znowu ten sam ruch.
— Czy pan Dżaggers sam przywiózł ją pani, czy też przysłał z kimś?
— Sam przywiózł.
— Niech pani z łaski swojej opowie, jak się to stało?
Odrzekła bardzo cichym głosem i nadzwyczaj wolno:
— Długo sama mieszkałam zamknięta w tych pokojach (nie mogę powiedzieć, jak długo, bo wiesz dobrze, jak tu zegary czas pokazują). Wreszcie powiedziałam Dżaggersowi, że pragnę wziąć na wychowanie maleńką dziewczynkę i wybawić ją od tego losu, jaki mnie spotkał. Po raz pierwszy poznałam go, gdym mu powierzyła kupno tego domu; przeczy-