Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/200

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Rzadko zdarzało mi się przechodzić bramę miejską po zamknięciu Templu. Zabłocony i zmęczony drogą nie obraziłem się, gdy stróż nocny, oglądnąwszy mnie uważnie, niechętnie otworzył mi bramę; aby dopomódz jego pamięci, wymieniłem swe nazwisko.
— Tak przypuszczałem, ale nie byłem zupełnie pewien. Oto list do pana. Człowiek, który go przyniósł, kazał panu powiedzieć, by pan go przeczytał przy świetle mej latarni.
Zdziwiony tą prośbą, wziąłem list. Był zaadresowany do mnie, a nad adresem napisano: „bądź pan łaskaw, zaraz go przeczytać“. Otworzyłem i przeczytałem następujące słowa, napisane ręką Uemnika:
„Nie wracaj do domu.“






Rozdział XVI.

Otrzymawszy przestrogę Uemnika, natychmiast zawróciłem od bramy Templu i poszedłem do Flit-Strit, nająłem karetę i udałeś się do Kowent-Garden do hotelu. W tych czasach można tam było o każdej porze wynająć pokój. Lokaj wpuścił mnie przez otwarte drzwi, zapalił jedną ze stojących świec i zaprowadził do pierwszego pokoju, będącego na liście. Był to maleńki pokoik z przedpokojem i wielkiem łożem, despotycznie panującem nad