Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/194

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pani Chewiszem, jeśli pani chce korzystnie użyć pieniędzy i wyświadczyć wielką usługę memu przyjacielowi Herbertowi, która jednakże musi być zrobiona bez jego wiedzy, pomogę pani.
— Dlaczego musi się zrobić bez jego wiedzy? — spytała, kładąc ręce na lasce, aby lepiej mnie zbadać.
— Dlatego, że sam zacząłem tę sprawę, bez jego wiedzy dwa lata temu i nie chciałbym się zdradzić. Dlaczego nie mogę posłużyć się przy tem własnymi środkami, nie mogę wytłomaczyć. To tajemnica, należąca do kogoś innego.
Zwolna przeniosła spojrzenie ze mnie na ogień. Przeczekawszy dość długo, drgnęła, gdy iskry wybuchnęły i znów patrzyła na mnie zrazu obojętnie, potem uważniej. Przez ten cały czas Estella tkała. Wreszcie pani Chewiszem zwróciła się do mnie, jakby nie było przerwy w naszej rozmowie:
— Cóż więcej?
— Estello — zawołałem, zwracając się ku niej i starając się zapanować nad drżeniem swego głosu — wiesz, że cię kocham. Wiesz, że cię dawno i gorąco kocham.
Podniosła na te słowa oczy, palce jej zmięły robotę, popatrzyła na mnie nieruchomym wzrokiem. Pani Chewiszem przenosiła wzrok to na nią, to na mnie.
— Wyznałbym to już wcześniej, gdyby nie