Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/171

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— I nie zapomnij, że wszystkie swe winy zmazałem pracą.
— Tak, tak!
Wyjął czarną fajeczkę i zdawało się, że chce ją nabić tytoniem, ale wstrzymał się, prawdopodobnie z obawy, by mu palenie nie przeszkadzało w opowiadaniu. Zsypał do kieszeni tytoń, przyczepił fajkę do guzika od surduta, założył ręce na kolanach i poważnie, popatrzywszy przez chwilę w ogień, zaczął opowiadanie.






Rozdział XIII.

Drogi mój chłopcze i ty przyjacielu Pipa, nie mogę rozwodzić się nad opowieścią swego życia, jakby nad jakąś pieśnią lub romansem; ale, aby je przedstawić jak najjaśniej i najkrócej, opowiem je w niewielu słowach. Z więzienia do więzienia — oto całe me życie, do chwili, gdym się spotkał z Pipem i wygnano mnie z kraju.
Wszystkiegom doświadczył, o mało nie dostałem się na szubienicę. Pilnowano mnie, jakby jakiego skarbu; przenoszono tu i tam, wypędzano z jednego miasta, i z drugiego; bawiłem w domu pracy, bito mnie, męczono i wygnano. Nie wiem więcej niż wy o miejscu swego urodzenia; z najdawniejszych chwil życia pamiętam, żem był w Esseksie, gdzie krad-