Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zjawił się z maleńką notatką, w której Estella własnoręcznie stwierdzała, że miała przyjemność parę razy z nim tańczyć. Tak więc nie zostawało mi nic innego, jak usprawiedliwić się, żem się nazbyt uniósł i t. d., i t. d. Uznano tedy głośno, że przyjacielskie stosunki w towarzystwie „Zięb“ wróciły.
Obecnie opowiadam to swobodnie, lecz wówczas było to dla mnie bardzo przykre. Nie mogę określić uczuć, jakich doznawałem, gdym rozważał, że Estella przywiązywała jakąś wagę do tego wstrętnego;, nieokrzesanego głupca.
Łatwo mogłem spostrzedz, że Drummel zaczął towarzyszyć Estelli a ona na to pozwalała. Ponieważ wszędzie za nią chodził, spotykałem się z nim codziennie. Dążył prosto wytrwale do celu. Estella zaś wabiła go, to dając mu, to odejmując nadzieję. Czasem prawie pochlebiała mu, czasem otwarcie pogardzała nim, dziś obchodziła się, jak z przyjacielem, jutro jakby zupełnie go nie poznawała.
Pająk, jak pan Dżaggers nazwał Drummela, roztoczył sieć i czatował z niezachwianą cierpliwością na żertwę. Przytem miał ślepą Wiarę w znaczenie swego bogactwa i nazwiska. Przewyższał on pilnością wiele, znacznie zdolniejszych owadów i często w danej chwili, umiejętnie przyczajał się i napadał.
Pewnego razu na balu w Riczmond Estella,