Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/013

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.



Rozdział I.

„Kochany panie Pip!“
„Piszę na prośbę Józefa z zawiadomieniem, że jedzie do Londynu z Uopselem i chciałby się z panem widzieć, jeśli się pan na to zgodzi. Zajeżdża do hotelu Bernarda we wtorek, o dziewiątej rano, jeśli zatem pan chce go zobaczyć, niech pan zostawi polecenie u szwajcara. Siostra wciąż w tym samym stanie. Co wieczór, siedząc w kuchni przy ognisku, wspominamy pana i wciąż zadajemy sobie pytania, co też pan myśli, co robi. Jeśli pan uzna ten list za zuchwały, proszę o wybaczenie przez wzgląd na wspomnienie poprzednich szczęśliwych dni. Ot i wszystko, drogi panie Pip.

.Pańska pokorna sługa Biddi.“

„P. S. Prosił, bym dodała: „żarty“. Mówił, że pan to zrozumie. Mam nadzieję a nawet pewną jestem, że chętnie pan go zobaczy, bo chociaż pan jest dżentelmenem, ale ma serce zawsze dobre, a przytem Józef to czcigodny człowiek. Przeczytałam mu cały ten list, prócz tych ostatnich słów a on jeszcze raz prosił mnie, bym dopisała: „żarty“.