Strona:PL Karol Baudelaire-Kwiaty grzechu.djvu/092

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Gdybyś, głupcze, pęt się zbawił,
Naszych starań wysiłkami,
Tybyś wskrzesił całusami
Wampira, który cię dławił!“






L
Amor i czaszka.

Na czaszkę ludzkości wsiadłszy
Anioł rozparty,
Profan, jak z tronu z niej patrzy
I stroi żarty.

Dmucha rój baniek skrzydlaty,
Każda lot bierze,
Jakby ścigała gdzieś światy,
W sinym eterze.

Wątły, świecący glob fruwa,
Chyżemi loty,
Pęka — i tchnienie wypluwa,
Niby sen złoty.