Strona:PL Julian Ejsmond - W słońcu.djvu/040

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



IV. Pieśń szarej jesieni

Lecą liście, zwiędłe liście, lecą liście z drzew...
Jakoś dziwnie uroczyście brzmi ptaszęcy śpiew.
Sad jesienne przywdział szaty... Jarzębiny krzew
śród złotego drzew poszycia goreje jak krew ...

Więdną kwiaty, letnie kwiaty, więdną kwiaty już...
Sad jesienne przywdział szaty, zżółkły krzewy róż...
Poczerniały olch korony... Złotym stał się dąb...
Chłodny wicher zmroził nocą białych aster klomb.

Lecą liście, zwiędłe liście, lecą liście z drzew.
Coraz zimniej, coraz smutniej szumi wiatru wiew.
Sad jesienne przywdział szaty, zżółkły krzewy róż
z żalu za ptaszęcą pieśnią, co umilkła już...