Strona:PL Julian Ejsmond - W słońcu.djvu/027

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



HYMN

Jam jest jako pijana potęgą wichura...
Gdy czarna chmura
słońce mi przesłoni,
na orlich skrzydłach mych dolecę do niej,
wzbiję się do niebios szczytu —
rozpędzę wszystko, co jest ciemnością i mrokiem,
aż znów rozkochanym wzrokiem
ujrzę słońce śród błękitu...

Jam jest pośród pustyni dzika zawierucha,
co na mej drodze spotkam — stratuję i zniszczę.
Nic mię nie powstrzyma w pędzie.
Prochy, zgliszcze
huragan dziko rozdmucha,
a zwycięstwo mojem będzie.

Jam jest rzeka szalejąca,
która wszelkie tamy zrywa
i nie uznaje granicy ni brzegu...
Wezbrana jak o wiośnie, młodością szczęśliwa,
w niewstrzymanym rwącym biegu
płynie — na zdobycie Słońca!