Strona:PL Julian Ejsmond - Patrząc na moich synków.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


SNIADANKO


Chłopczykowi babcia daje śniadanie,
ale Dzidziuś smaku dziś nie ma na nie...
„Choć Azo-Azuniu...
Zjedz papu-papuniu —
Dla kiciusia niech nic nie zostanie“...

Dzidziuś zjada dla Azy przeznaczoną łyżkę.
Babcia cieszy się z tego i woła na myszkę,
na szareńkę — Myszeńkę —
„Zjedz myszeńko kaszeńkę —
kiciuś będzie miał z tego fiżkę“...

Chłopczyk zjada dla Myszki przeznaczoną furę.
Myszka łezki obciera i chowa się w dziurę.
Babcia woła na Nianię:
„Masz tu Nianiu śniadanie —
dla kiciusia niech nic nie zostanie“.

Juluś zjada swej Niani porcyjkę czubatą.
Niania idzie do kuchni i skarży się na to:
„Ach to Dzidzi, to Dzidzi —
udaje że się brzydzi —
a objadać swej niani wcale się nie wstydzi“...

Babcia woła kolejno Wróbelki, Gołąbki
i wkłada pełną łyżkę do dzidziowej gąbki,
potem zaprasza świnki i z podwórza dziewczynki,
lecz im nie daje kaszki ani odrobinki...