Strona:PL Julian Ejsmond - Antologia bajki polskiej.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


KAZIMIERZ LASKOWSKI.

(EL).

1861—1913.



KAPELA.


Powiem państwu bajeczkę, jakich zresztą wiele...
—  —  —
Chciały raz instrumenty, wytworzyć kapelę
znalazła się batuta, lecz przy pierwszej nucie
»Ten klarnet do niczego!« szepnął flet batucie.
Podobnie choć z tłumikiem i w większym sekrecie,
mruknął po chwili klarnet ua ucho o flecie.
Potem bas ironicznie wyrzekł o puzonie,
puzon mówił o basach, że chybiają w tonie.
Pierwsze skrzypce o drugich, te zaś, pragnąc przypiec,
osmarowały łojem smyczek pierwszych skrzypiec.
Potem obój o różku różne plamy zwierzył,
blachy w bęben, a bęben na blachy uderzył,
Tak, że wkońcu batuta na pulpicie wsparta
orzekła, iż kapela cała djabła warta!

Takiemi instrumenty są częstokroć ludzie.
Wytwarzają kapelę i topią się w brudzie.