Strona:PL Julian Ejsmond - Antologia bajki polskiej.djvu/071

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XXIII. SŁOWIK I SZCZYGIEŁ.


O prym, kto lepiej śpiewa, szedł szczygieł z słowikiem.
Stanęli więc obadwa przed sędzią czyżykiem.
Wygrał szczygieł: zadziwił wszystkich dekret taki.
Zleciały się natychmiast do słowika ptaki:
»Żałujem cię, żeś przegrał, czyżyk sędzia zbłądził«.
»A ja tego« — rzekł słowik — który mnie osądził.



Z CZĘŚCI III.
IV. DZIECIĘ I OJCIEC.


Bił ojciec rózgą dziecię, że się nie uczyło:
gdy odszedł, dziecię rózgę ze złości spaliło.
Wkrótce znowu Jaś krnąbrny na plagi zarobił,
ojciec rózgi nie znalazł, i kijem go obił.



XVI. PAN I PIES.


Pies szczekał na złodzieja, całą noc się trudził,
obili go nazajutrz, że pana obudził.
Spał smaczno drugiej nocy, złodzieja nie czekał;
ten dom skradł; psa obili za to, że nie szczekał.



Z CZĘŚCI IV.
IV. ŻÓŁW I MYSZ.


Że zamknięty w skorupie niewygodnie siedział,
żałowała mysz żółwia; żółw jej odpowiedział:
»Miej ty sobie pałace, ja mój domek ciasny.
Prawda, że nie wspaniały: szczupły, ale własny«.