Strona:PL Julian Ejsmond - Antologia bajki polskiej.djvu/057

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Strasznyć to prawda, ale tego strachu
moc się nie boi przy słabym szyldwachu.
Więc nie zważając na grozę pająka,
i chrząszcz posunie za przykładem bąka,
a za nim i trzmiel i osa potem
silnym szarpnęły przelotem.

Kilka się ok zepsuło pajęczej zagrody,
z tym wszystkim, wytrzymując cierpliwie te szkody,
co żywo ze swej wybiega on kleci
i swoje naprawia sieci.
Zatem i mucha, gdy drugich ujrzała
przez słabe kraty lecących bezkarnie,
głupia, nie znając, że ma zginąć marnie,
lot swój tamtędy wymierzy zuchwała.
Aż przelatując, gdy do siatki wpadnie,
uwięzła zdradnie.

Pająk natychmiast po subtelnej sieci
skoczy co żywo i muszkę uchwyci.
Niestetyż, pocznie nieszczęsna narzekać,
silić się, targać, prosić się litośnie,
lecz ten ni mówić daje, ni uciekać,
trzeba dokonać żałośnie.
Próżno jemu swe głupstwo i błąd opowiada,
próżno się biedna drugich przykładami składa,
próżno skwirczy z boleści i żałośnie brzęczy,
mistrz ją okropny coraz bardziej dręczy,
to tylko powtarzając: »Mocniejszy na świecie
słabszego gniecie«.
Ta gdy się trzepie i próżno się kusi,
pająk ją zmęczy, wyssie i udusi
i tak nakoniec wyrzecze:
»Bójcie się, muszki, motyle, komory,