Strona:PL Julian Ejsmond - Antologia bajki polskiej.djvu/058

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zbyt się unosić zuchwałemi pióry,
gdzie bąk i szerszeń i osa uciecze;
oto, za onych przykładem, ta mucha
wisi bez ducha««.



WRÓBEL.


Jurny wróbel z czarną łatką
upędzał się za dzierlatką;
i słowik do niej się palił,
a chcąc rywala odsadzić,
czułość swoją przed nią chwalił:
»Nigdy nie znam co to zdradzić,
zawszem był dla ciebie stały;
te ci pienia będę nucić,
które bogów zachwycały;
z tobą się chcę cieszyć, smucić
i wszystko zrobię, bym twe serce zyskał«.
»A ja — rzekł wróbel — będę ciebie ściskał«.

I zaraz spór rozsądzony,
wróblowi kazano zostać,
słowik z głosem — odpędzony...
Otóż kobiet naszych postać...



JELEŃ PRZEGLĄDAJĄCY SIĘ.


Razu pewnego w przezroczystej wodzie
przypatrywał się jeleń swej urodzie.
Sam się dziwił cudności rosochatych rogów,
lecz widząc swoje nogi cienkie jak badyle,
gorzko narzekał na bogów.
»Gdzie proporcja? głowa tyla, nogi tyle!?
Me rogi mnie zrównają z wysokiemi krzaki