Strona:PL Julian Ejsmond - Antologia bajki polskiej.djvu/051

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


niebezpiecznej się podjął leczyć Wilka pracy,
za którą umówionej żądał kiedy płacy:
»Niewdzięczny jesteś! który z naszego bez szkody
wyjąwszy gardła szyję, chcesz jeszcze nadgrody«.



BAJKA 20.


Głupstwo nierozeznane częstokroć
jest zgubą.

PSY GŁODNE.


Głupia rada nietylko skutku niedochodzi,
ale też często ludzi do zguby przywodzi.
Skórę Psy pogrążoną obaczyły na dnie
w rzece, tę żeby dobywszy gryźć snadnie,
wodę poczęły żłopać: lecz wprzód pozdychały
rozpukłszy się, niż tego dosięgły, co chciały.



GABRYASZA GRECZYNA
RYTHMY POCZWÓRNE.


7. O CHŁOPCU, CO SIĘ FLAKÓW OBJADŁ.


Objadłszy się wołowych flaków, chłopiec woła:
»Ach, wnętrzności wyrzucam, Matko? ginę zgoła!?«
Matka z śmiechem: »nie bój się, szkodzić to nie może,
cudzeć to są nie twoje wnętrzności, nieboże«.
Cokolwiek masz cudzego, wróć, a nic mów siła.



19. KRUK I LISZKA.


Jadł ser Kruk, chytra Liszka, znając go prostakiem:
»Gdybyś miał głos, Jowisza byłbyś«, prawi, »ptakiem.