Strona:PL Jerzy Żuławski - Poezje tom IV.djvu/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wenus! Wenus prawdziwa! Patrz, wzruszyła nożkę —
co za kształty! Nóżęta obie przez sen splata
i wypręża się cała... Co za sny mieć może?
Uśmiechnięta, na licach rumieni się zorze;
może łechce ją lekka batystowa szata?


FAUST

Puść mię! puść mię, szatanie! bo mię krew zaleje!


MEFISTOFELES

Czyż się godzi mędrcowi z tak wielkim zapałem
pragnąć czegoś, co kształtem tylko jest i ciałem!


FAUST

Puść mnie!


MEFISTOFELES

Czekaj! Uważasz, jak słodkie nadzieje
to rozkoszne stworzonko wzbudzić może, gdyby
pokochało? Gdy ramię ją lube otoczy,
zadrży cała i przymknie wpół-zamglone oczy...
Zalękniona, pragnąca — a waha się niby;
pierś się wznosi falami żądzy jakiejś nowej —
pocałunki ją palą.;


FAUST

Ha! dosyć, szatanie!