Strona:PL Jerzy Żuławski - Poezje tom IV.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Rok już mija, — drugi — trzeci —,
ptak nie wraca na swe łany;
czy zapomniał? Ach, czas leci!
on w królewnie zakochany...

Czy szczęśliwy? Nie! Dlaczego?
wszak królewna ptaszka pieści, —
on ją kocha, ona jego,
skąd więc w nucie jęk boleści?

Sielskie piosnki z serca śpiewa —
lecz, niestety, on już czuje,
że miłosna jego dziewa
głosu jego nie pojmuje!

Chętnie wprawdzie piosnek słucha,
lecz nad rzewną — nie zapłacze,
i choć z piosnki miłość bucha,
serce w łonie jej nie skacze...

Pieśń nadziei, którą łany
rozweselał pól rodzonych,
tutaj kona, jak zbłąkany,
głuchy odzew dni minionych!

Więc mu boleść serce krwawi,
a tęsknota jakaś duża