Strona:PL Jerzy Żuławski - Poezje tom IV.djvu/295

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
SEN O POWROCIE.

Nie wiem, co to był za sen...

Stojąc na brzegu,
rzucałem krągłe kamienie sine
na srebrne morze,
na morze dziwnie srebrne i błękitne,
gdzieś w tajemniczej dali
w jedno zlane z przedziwnem niebem...

A każdy kamień, biegnąc po fali
— kamieni było siedem —
a każdy kamień siny,
biegnąc po fali —
kaczką się białą stawał i skrzydłami
bił i srebrzystą znaczył w wodzie smugę —,
i szły te kaczki — w srebrze i złocie —
ku przedziwnemu niebu w oddali, —
szły po srebrzystej morskiej fali
ku mej tęsknocie —