Strona:PL Jerzy Żuławski - Poezje tom IV.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Kiedy jednak mi z kwiatów cierń pozostał suchy,
kiedym poznał, że gwiazdy nie schodzą z błękitu,
wybrałem, z lat chłopięcych wychodząc przedświtu,
tę, co kocha — i święci — i podnosi duchy.

Miłość dla mnie dziś życiem, tętnem i oddechem —
i szczęśliwy-m z tą wierną! A jednak czasami
o tej siostrze wspominam, co siała kwiatami,
i o głosie matczynym, co był krzyżów echem...

Towarzyszka kochana utrudzone skronie
pocałunkiem ochładza, w świt prowadzi boski,
lecz przy siostrze się tylko dzieckiem nie zna troski,
żal wypłakać na matki można jedno łonie. —