Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/374

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Spostrzega malca, budzi go łagodnie
I tak przemawia:
«Życie tobie ocalam, nieroztropne dziecię!
Gdybyś był wpadł w tę głębinę,
To na mnie każdy, zwykłym trybem w świecie,
Złożyłby twej śmierci winę,
Choć sam swej zguby byłbyś sprawcą przecie.
Czy twoja płochość jest dziełem mej woli?
Sam odpowiedz.» To rzekłszy, zniknęła w oddali.

Słusznie Fortuna na ludzi się żali:
Zbyt często człowiek, w niedoli,
Na nią winę całą składa,
I za to, co sam zbroił, ona odpowiada.
My płodzim głupstw tysiące; lecz zawsze i wszędzie
Człowiek jest arcymądry, a Fortuna w błędzie.