Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/194

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Słowem, tak się rozmiłował,
Że już na piękne waryował:
Bogów przyzywał i składał ofiary,
Jęczał i płakał, wzdychał bez ustanku,
Aż przez łzy, prośby, zaklęcia i czary
Zyskał to, czego pragnął: pewnego poranku
Jowisz piękną Koteczkę w kobietę przemienił,
A zaślepiony Człek, w tę samą chwilę
Z nią się ożenił.
Koteczka wdzięczy się mile,
Mąż już nie pomni, czem była przed chwilką,
A widząc tylko
Urok i powab niewieści,
Całuje, ściska i pieści.
Nagle, wśród ciszy,
Rozległ się chrobot: «Mężu! myszy, myszy!»
I wnet żoneczka skacze na podłogę,
Dalejże gonić niebogę!
Ale spóźniła się trochę,
I mysz zawczasu umknęła.
Jednak, po chwili, znów stworzenie płoche
Wyłazi z dziury.
Kobieta uszkiem strzygnęła,
I wyciągnąwszy palce, jak pazury,
Dalej do dzieła!
Schwytała biedną. Próżno mąż zaklinał,
Prosił, błagał, napominał,
I innych niewiast wskazywał przykłady: