Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/054

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


większość uczonych zowie je bajecznemi, zwłaszcza życie Ezopa, skreślone przez Planudiusa. Co do mnie, nie podzielam tego zdania: Planudius żył w tych czasach, kiedy pamięć przygód Ezopa nie mogła jeszcze była wygasnąć; mniemam więc, że przekazał nam to, o czem wiedział z tradycyi. Z tej wychodząc zasady, zamierzyłem iść za Planudiusem, usuwając tylko z jego opisu niektóre zbyt błahe szczegóły.
Ezop pochodził z miasteczka frygijskiego, zwanego Amorium. Urodził się około pięćdziesiątej siódmej olimpiady, mniej więcej w dwieście lat po założeniu Rzymu. Trudno wyrzec, czy miał dziękować przyrodzie, czy żalić się na nią; obdarzywszy go bowiem rozumem niepospolitym, stworzyła go ułomnym, brzydkim, zaledwie podobnym do człowieka, a na domiar wszystkiego takim jąkałą, że prawie wcale mówić nie umiał. Przy tylu wadach fizycznych, gdyby nawet był się narodził w wolnym stanie, byłby jednak niewątpliwie został niewolnikiem. Zresztą, duch jego pozostał zawsze wolny, niezawisły od przemian losu.
Pierwszy właściciel Ezopa przeznaczył go do uprawy roli; może chciał usunąć sobie z przed oczu widok tak brzydkiego człowieka, a może nie sądził go zdolnym do innych zatrudnień. Pewnego razu, gdy ów właściciel przybył do swej posiadłości wiejskiej, jakiś kmiotek ofiarował mu figi: były one bardzo piękne i właściciel, udający się właśnie do kąpieli, rozkazał schować je, zaleciwszy swemu szafarzowi, zwanemu Agathopus, aby mu je przyniósł po powrocie z kąpieli. Przypadek zrządził, że pod ten czas Ezop wszedł za czemś do domu; zobaczywszy go, Agathopus skorzystał ze sposobności i zjadł figi wspólnie z kilkoma towarzyszami, poczem złożyli winę na Ezopa, gdyż tak się jąkał i wydawał się tak dalece głupowatym, ze mniemali iż nie będzie w stanie się usprawiedliwić. W starożytności srodze karano niewolników, a przewinienie było wielkiem na owe czasy: biedny Ezop padł do nóg swemu panu i siląc się na mowę dał do zrozumienia, że nie żąda innej łaski, jak