Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/438

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


PONCKI PIŁAT.

Jakiś rybak prosty —
zwią go Chrystusem... A że lubi chłosty
wymierzać judzkim kapłanom, tak oni
w ciągłej są za tym człowiekiem pogoni...
Chcieli go nawet pozywać o zdradę,
lecz na ich skargi wagi ja nie kładę:
Przyszli do niego — mówiono mi o tem —
i, pokazawszy pieniążek ze złotem
licem cezara, rzekli do młodzieńca:
»Komu-li służyć? Temu, co z czerwieńca
spogląda na nas, czy Bogu?« »Nie złowi
wasza mnie zdrada“ — rzekł im: »Cesarzowi
to, co cesarskie, zaś to, co jest boże
oddajcie Bogu...« Takich się nie trwożę...




SCENA DZIESIĄTA.

CIŻ SAMI. ANTYPATER.

ANTYPATER wychodząc z pośród tłumu gości.

Niewczesny śpiewak... Pokutuje w kaźni
za swą zuchwałość... Wybaczcie!


POSEŁ.

Nie draźni
nas to bynajmniej, lecz za to draźliwi
twoi, tetrarcho, kapłani...


PONCKI PIŁAT.

Ci siwi
starce lękają się własnego cienia...


ANTYPATER.

Cześć im od wieków czoło opromienia,
więc jeśli — — —