Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/410

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Lat już tysiące w mojem wnętrzu trwa
świadomość Dobra i Zła —
Wiem:
Dobro jest rajskim snem,
a Zło jest jawą
ślepą i krwawą,
do której człek się przyłożył,
która go karmi swym tchem...
............
Czemuś mnie stworzył?!!...

Znika.
Wchodzą do triclinium:


SCENA TRZECIA.

SALOME. AHOLA i AHOLIBA.

SALOME rozgląda się po triclinium.

A co?!... Wiedziałam! Rzymskim obyczajem
gościć będziemy Rzymian, co nad krajem
judzkim z toporem stoją, lecz są dbali
o wszelki pozór, by ciężar ich stali
nie wydał nam się zbyt gorzkim... »Hołoto!«
radziby krzyknąć nam za nasze złoto
i za nasz pokłon, lecz, dworni i składni,
krzyczą-li w wnętrzu: »Na kolana padnij!«
Głośno zaś prawią: »Nie będzie za wiele
tysiąc dziękczynień wam, obywatele,
za waszą wierność dla cezara!...« Gościom
płaci za dworność ojczym mój dwornością.
Nie chce, ażeby tam, w stolicy świata,
gdzie senatorska toga kurz zamiata
z gładkich marmurów, wieść oblazła ziemię
gadem syczącym, iż w Jeruzalemie
siedzą-li sami barbarzyńcy — — —