Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/397

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ANTYPATER za odchodzącymi.

A przypominam i raz jeszcze proszę,
byście zaszczycić raczyli
dom mój dziś wieczór...


KAIFASZ.

Uroczystej chwili
Nie pominiemy.


ACHIS.

O córko moja! o córko!
Ach!...

Wychodzi za mężami Rady.
Wchodzi Salome.


SCENA SIÓDMA.

HEROD ANTYPATER. SALOME.

SALOME.

Miłościwy panie!
Za późno widać, przychodzę na harce
sprawiedliwości... Rozeszli się starce,
nie pogrążywszy Salomy w otchłanie
świętego gniewu...


ANTYPATER.

Nie skończona sprawa —


SALOME.

Czuję po głosie, widzę, że obława
na moją duszę gra i w tobie. Świata,
którego pełną była ta komnata,
ja-ć się bynajmniej nie lękam... Nie! Karły!
Lecz ciebie, królu — — —