Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/354

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


rozkaz opuścisz dom ten, w któryś wniosła
hańbę...


HERODYADA.

Opuszczę... Lecz nim moja biedna
zamknie się dusza w bezdennej samotni
mego nieszczęścia, nim się czar ulotni
dawnej miłości do zabójcy brata
i przeniewiercy, przedrę się, bogata
w siłę rozpaczy, ku stopniom świątyni
i krzyknę czerni: Rabbi wstręt mi czyni,
abym nie weszła przed oblicze boże,
strzegące Arki!!... Lecz gdzież szukać może
schroni kobieta, którą z swego domu
wygnał tetrarcha nie przeto, by z sromu
kajać się pragnął, tylko iż źrenice
obrócił grzeszne na swą synowicę,
na córkę żony swojej, na Salome!...


ANTYPATER.

Cicho!... sza!... cicho!...


HERODYADA.

Znaki są widome,
ku czemu zmierza twoja chęć...


ANTYPATER.

Sza!... cicho!...
Szalona jesteś!... Duszę twoją licho
złe opętało... Twa córka ma w sobie
płomień zbrodniczy, który ludzi w grobie
kładzie... Dziedzicznym przebiła sztyletem
białą Jachobod...


HERODYADA.

Otwarcie, nie kretem
chodzi ma córka. Nie na to ma oczy,