Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/312

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


DUSZA WYGNANA Z RAJU.

Niebiosa
nęcą mnie tamte i płonie
żądza skier innych, niźli twe — —


LUCYFER.

W mgławisku
mojego światła jest twe niebo...


Od ogrodów wchodzi
SŁUGA ŚWIĄTYNNY i młotkiem drewnianym puka do drzwi otwartych, oznajmując porę modlitwy:

W porze
rannych pacierzy módlmy się — — —

Znika.

DUSZA WYGNANA Z RAJU.

Do Niego
módlmy się razem...


LUCYFER.

Idźmy stąd — —


DUSZA WYGNANA Z RAJU.

Tęsknota
moja zostaje i wzniesie swe dłonie — — —


LUCYFER.

Czas nam — — —


DUSZA WYGNANA Z RAJU z głębokiem westchnieniem:

Ach!...

Znikają.