Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/303

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ALETHEJ.

To głos rozpaczy...


SZYMON Z KYRENY.

Straszny głos... W mej duszy
Ciemno i straszno...


NIEWIASTA.

Zgasłeś, Zbawicielu!
Skończyłeś, Panie!


ALETHEJ.

Idźmy! idźmy! idźmy! — — —


DUSZA WYGNANA Z RAJU.

O niezapomniany!
Twórco cierniowej korony!
O krwi spragniony,
Wyciekającej ze serdecznej rany!
O źródło lęku! o bezwstydnej zbrodni,
Od której hutnie roi się Golgota,
Bezwstydny ojcze, hutny krzewicielu!
Wiem: w twych uścisków lubieżnem weselu
Znów się występek zapłodni,
A jednak pcha mię tęsknota,
Której się oprzeć nie mogę,
Na twej miłości wstrętną, podłą drogę.

Nie jedną chwilę,
Nie dzień, nie miesiąc, nie rok, nie wiek jeden
Trwa w swojej sile
Ta orgia życia, która boży Eden
Zmieniła w piekieł żarzewie:
Setki lat patrzę, jak na hańby drzewie
Zawisa Piękno, Dobro, Prawda, Miłość!
Setki lat słyszę, jak dudni Golgota