Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/291

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tłum się uciszył... Nawet straganiarze
Zmilkli...


INNY Z UCZONYCH ŻYDÓW.

Tak... Cóż to?!... Przyszedł już na miejsce...


PIERWSZY Z UCZONYCH ŻYDÓW.

Cicho... To pretor czyta wyrok... Idźmy
Bliżej...


INNY Z UCZONYCH ŻYDÓW.

Już skończył... Teraz Annasz mówi.


ARCYKAPŁAN ANNASZ.

Ludu żydowski!


ARCYKAPŁAN KAJFASZ.

U mnie jest pierwszeństwo —
Arcykapłanem jestem i twym świekrem...


ANNASZ.

Głos twój jest chwiejny, popękany, głuchy,
Jak odgłos garnka stłuczonego.


GŁOSY Z TŁUMU.

Kajfasz!
Niech do nas Kajfasz się ozwie!


KAJFASZ.

Przez ciebie
Pycha przemawia.


SZYMON Z KYRENY.

Kłócą się o zaszczyt
Spełnienia zbrodni... Annasz tu zwycięży:
Młodszy, więc bardziej oddany Rzymianom.