Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/279

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


JEDNA Z NIERZĄDNIC.

Nie jedno stado, ale pięć wytrzymam —
Pięć po dwadzieścia... uciechę mieć będą
Afrodis i Astoreth...


INNA NIERZĄDNICA.

Achitofelu! widziałeś piękniejszą?
Takie ramiona?? taką pierś?? — — —
Precz, szmato!
Osłaniająca przed okiem kochanka
Alabastrową boskość tego biodra!
Droższy mi kupi jedwab Achitofel,
Żywszą to ciało odzieje purpurą,
Gdy swą lubieżność do syta nakarmi
Jego widokiem, gdy się oszołomi
Do syta jego zapachem...


GŁOS Z TŁUMU.

Ahola!
Najcudowniejsza z — ulicznic!... Patrzajcie,
Naga stanęła przed nami!...


INNY GŁOS.

Od Rzymian
Nauczyła się bachanckich podrygów...
Evoe Bacche! Evoe!... Ahola,
A gdzież twa siostra Aholiba?


AHOLA.

Zdechła!
Nie wytrzymała stada lwów... Śmieją się
Afrodis i Astoreth!


ACHITOFEL.

A ty za ile się pośmiejesz?