Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/275

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Rozpoczyna się moje królowanie:
Wielki ogarnia ich niepokój... »Jakto?
Więc niema szczęścia?« pytają z rozpaczą;
»Niema zbawienia? Niema już spokoju?«
»Jest« wnet odszepnę... »Jest we mnie, jest w wierze,
Iż tak zostanie do końca, iż wszystko
Do końca zostać tak musi... Jest szczęście
W tej z owej wiary urodzonej wiedzy,
Że człek ma tylko do wyboru jedno:
Ukochać rozkosz, która wypłynęła
Z tego, co Tamten kazał nazwać grzechem...
A gdy nastąpi przesyt wyczerpania,
Tak im powiadam: »Ze mnie idzie rozkosz,
Która jest wszystkiem wszystkiego na świecie!
Tamtego wińcie! On was tak ulepił,
Że nie możecie zażywać do końca
Mojej rozkoszy, co się stała dla was
Wszystkiem wszystkiego!«... I złorzeczą.


DUSZA WYGNANA Z RAJU.

Straszny-ś!


LUCYFER.

Duszo, w uściskach moich niema szczęścia?


DUSZA WYGNANA Z RAJU.

O luby, słodki, drogi Lucyferze!


LUCYFER.

I tamten, gniewny, że Mu świat wydarłem,
Wszczął ze mną walkę na nowo; obudził
Jednego z dobrych i rzekł: Synu boży:
Umrzyj, byś zbawił duszę, którą Szatan
Więzi przy sobie.


DUSZA WYGNANA Z RAJU.

Drogi mój kochanku!