Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/270

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


LUCYFER.

Jestem!


SZYMON Z KYRENY.

To znaczy —
Tak mi się zdaje... Jeszcze przed chwileczką
Byłbym był przysiągł... a teraz... ja nie wiem...
Chodźmy... ty wątpisz... i twoje wątpienie
Wzrok mi przesłania na wieczystą prawdę...
A może... widzisz... człek jest zawsze tchórzem...
Najodważniejszy jest tchórzem... Golgota —
Ukrzyżowanie, które ma się spełnić...
O tak... Golgota jest niezrozumiałą...
Ciągnie... i widzisz, człek wie, że to dobre,
Za co chce umrzeć, a gdy jest na szczycie,
To, by nie umrzeć, powiada: nie warto —
Bo nie wiadomo, azali jest dobre...
Lecz człek wie... drogi przyjacielu... idźmy...
Podaj mi ramię... widzisz, silny byłem,
A jestem słaby...


ALETHEJ.

Chcesz się na wątpieniu
Oprzeć, mój druhu?...


SZYMON Z KYRENY.

Nie! człek wie, mój druhu,
Że to jest dobre... A może on nie wie?...


ALETHEJ.

Dla człeka złem jest największem wątpienie:
Najodważniejszych na tchórzów przemienia,
A tak z nienacka przychodzi i z chwilą,
Gdy go się najmniej spodziewasz... W powietrzu
Pełno jest tego wątpienia... Nieznane
I niewidzialne przywołują moce
Ono wątpienie ku tobie — a głosem,