Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.4.djvu/077

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


IV.

GIORDANO BRUNO.

I.
Ileż to pieśni wylałoś już z siebie,
O niezgłębione ty serce człowieka!
Ile jest świateł promiennych na niebie,
Ile co rano srebrnych kropel ścieka,
Ile bławatów na wiosennej glebie
W płaszcz się słonecznych kolorów obleka,
Tyle się tonów śród pieśni twej mieści,
Głoszących boje, rozkosze, boleści.

II.
Lecz czasem schodzi do głębin żywota
Anioł skrwawiony i po harfie twojéj
Rękami dzikich roznamiętnień miota,
A wówczas pieśń twa podobna do zdroi,
Które w łożyskach rozpieniła słota,
Kiedy się w wieńce błyskawiczne stroi —
A które, żadnej nieświadome straty,
Topią w swych nurtach najwonniejsze kwiaty.

III.
Nieraz słyszałem te straszliwe zgrzyty —
Nieraz słyszałem rozpalone głosy: