Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.4.djvu/051

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tyle dusz silnych marnuje swą pracę,
A żaden głos im nie brzmi: »wszak ja wam zapłacę!«

XVII.
Gdyby ta matka i ta siostra moja,
Której wraz jestem i synem i bratem —
Gdyby ta ludzkość napiła się z zdroja
Cudownych ocknień i, wielka rozbratem
Z nocą, podniosła pierś ponad swym katem
I rzekła: niebo! zwróć mi moje słońce!
A niebo znówby błyskawicznym batem
Pierś jej przecięło: tak, jabym gorące
Łzy ronił, lecz nie straci wiary serce wrzące.

XVIII.
A gdybym nawet — o przyszłości, blasków
Lecz i krwi pełna! — gdybym na głos dzwonów
I surm pogrzebnych, śród błysków i trzasków,
Śród klątw i jęków mrących milionów,
Sam pod zwalonych gruzem panteonów
Kończąc z pragnienia, nic więcej nie zoczył —
Nic, nic, prócz dymu, zgliszczy i prócz skonów,
W gróbbym bez bluźnierstw z tą wiarą się stoczył,
Że świat do życia zawsze przez śmierć będzie kroczył...



Grafika na koniec utworu.jpg