Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.3.djvu/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wszak czuje w sobie tę potęgę ducha,
Wszak codzień rwie się za owem weselem...
Nawet — rzecz dziwna, o nakłońcie ucha! —

Matką mu panna... I rozkoszy zielem
Duch mu się stroił, gdy mu w bożym domu
Jakiś głos szeptał: tyś tym zbawicielem...


LUCYFER.

On zbawicielem?... Zbawicielem? komu?



Grafika na koniec utworu.jpg