Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.3.djvu/017

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Patrząc, jak w niwecz obraca się władza
Króla ciemności, co klęski sprowadza
Na moje dzieło — na kwiaty te moje!.
O tyś tak dumny! i myślisz, że zdroje
Czystych zachwytów twe dłonie zamącą,
Myślisz, że dobę świetlaną, gorącą
Zgasisz, wychłodzisz zjadliwym oddechem
I będziesz bryzgał szyderstwem i śmiechem.
Serce człowieka, to wnętrze kościoła,
W którem duch boży codziennie nań woła:
»W czarnego zmroku nie chowaj się szaty,
Lecz składaj zorzy i słońcu objaty!«
»Honower« duchu! twa władza się kończy.
W sercu człowieka mam szyszak obrończy!...


ARYMAN.

O Zerwane-Akerene! Przekleństw żmije
Niech się wpiją w twoją szyję!
Upośledzasz mnie na nowo,
Zaklęć słowo
Dając mu!
Więc mam jeszcze patrzeć cicho z mych zamczysków
Na strumienie jego błysków,
Co tam płoną w tej przeźroczy,
Paląc oczy
Moje tu?!...

O Zerwane-Akerene! Przekleństw głazy
Niech dosięgną cię sto razy,
Niech na wieki cię przygniotą,
Twym obrotom
Kładąc kres!...
On raz tylko rzekł »honower«, bo w przyszłości
Wyraz ten mu nie zagości,
Lecz popłyną z jego wargi
Czarne skargi,
Pełne łez.