Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/340

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
234
JAN KASPROWICZ

Niech, urzędzie! ratują od złego
Oneć boże anioły! To jedno —

Tak! powiadam, to jedno: Polusze
Rzekłem w czas jej, powiadam: »Od złego
Niech ratują anioły mą duszę!...«
Tak jej rzekłem — »nie wezmę innego
Do kościoła... dyć! brata wziąść muszę
Do chrzestnego obrzędu świętego!...«

Przyszedł czas jej... Tak!... zległa... na lato...
Juści, mówię, że brata wziąć muszę
Do kościoła... »A! pewnie!« tak na to
Poluchniczka... »znać, w głowie masz prószę,
Zamiast mózgu... Jaguchę pękatą
Weź do pary!... idź, powiedz Jagusze!...

Idź!... kumoszko! jej powiedz!... Idź! kumie!
Powiedz bratu... Weź Jagnę pękatą!...
Pewnie jeszcze »Walosik?...« Rozumie
Głupi! chłopski!... a toć to zatratą
Będzie dziecka, gdy w paniątek tłumie
Będzie w szkołach — a przecie jest na to!

Mówię tobie, o Boże mój święty!
To dla dziecka zatratą gdy w tłumie
Paniąt gruchnie: »Walenty bez pięty!...«
»Ha! ha!« szydzi Poluchna... »jak w szumie
Tak wciąż będzie pomiędzy panięty
Twój synalek... O chłopski rozumie!...

»Walek — chłopski synalek!...« Mój Boże!
Tak wciąż szumi pomiędzy panięty...
»Co? Walochu! chcesz grochu? chcesz może?...
Walosiczek! grosiczek już ścięty!...
Hę? Walosik? chcesz cosik?...« Niech złożę
W grób się raczej, ty głupcze przeklęty!...