Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/335

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
229
DWAJ BRACIA RODZENI

Tak!« powiadam, »na roje!... Tak! mówię,
Człek na całe wciąż roje tak hara!
Ślepi, głusi przychodzą, jak mrówie,
A ty dajesz... Z czyjego talara
Dajesz grosze?... Toć każde obuwie
Wnet się zedrze i grosz nasz, jak para...

Pęknie, mówię, najlepsza rozwórka —
Najsilniejsze się zedrze obuwie,
I nasz grosz się rozwieje, jak chmurka...
Ba! zrób rozdział, dziel choć półzłotówię!...
Będziem wiedzieć, tak! czyja jest skórka,
A czyj płatek!...« Tak jemu wręcz mówię...

Dziś nie wiedzieć, prześwietny urzędzie!
Czyj jest płatek, a czyja jest skórka...
Jedno panem w chałupie niech będzie —
Tak ja mówię!... Tak mówi i córka
Bartłomieja Swobody, wy sędzie!
Tak!... Poluchna tak mówi... A! gburka!...

Gburka z ciebie, Poluchno!... Niech czarci
Oną córę Swobody, wy sędzie!
Niech ją czarci! bo Bóg już nie skarci
Mojej suczki... Ty! suczko! Dwie piędzie
Były ziemi, jest jedna... Nie warci
Czasem ludzie tej ziemi... Niech będzie!...

Suczko! zgadnij! zagadka: Oj były
Dwie! dwie piędzie, jest jedna — nie warci
Ludzie jednej?... zgadywaj... już siły
Nie masz na to, by zgadnąć? niech czarci
Ciebie, suczko!... Jest inna, tak: żyły
Dwa! dwa braty, jest jeden... Jak z barci —

Tak! jak z barci ci żywot osłodzę,
Jeśli zgadniesz tę inną: Oj! żyły