Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/283

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I.
Tak jej rzecze w pożegnań godzinę,
Tak jej rzecze ta matula stara:
»Słuchaj, dziecko, »srybło« me jedyne,
Na tym świecie jedna dla nas wiara,
Jedno tylko na tym grzesznym świecie
Jest dla biednych boże przykazanie:
Żyć uczciwie!... O najdroższe dziecię!
Niech ci słowo to za przykład stanie,
Gdy ja, stara, na zawsze zaginę...«
Tak rzecze jej matula w pożegnań godzinę.

I córeczka — żal się, Panie Chryste!
Ciemne oczki w modry fartuch kryje;
Jakby szła już na męki wieczyste,
Tak wciąż płacze, tak chwyta za szyję
Rodzicielkę, tak u stóp się kładzie,
Tak całuje suche palców końce:
»O nanusiu! wierna-m waszej radzie« —
Tak powiada — »wierna-m, choćby słońce
Na wiek wieków zagasło złociste...«
Tak żegna się córeczka, żal się, Panie Chryste.

»Czas ci w drogę« — matula jej powie
I płaczącą podnosi ze ziemi:
»Wielkie państwa mają-ć już w narowie
Polżyć sługę słówkami ostremi,