Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
86
JAN KASPROWICZ

Na łeb, kto zadrze, wypędzę
Z szynku!...«

Wtem chłopię
Zdarte do izby się wciśnie,
Blademi oczki naokoło błyśnie,
I, zadyszane, płonące,
Jakby w ukropie,
Pociągnie Szperkę za ramię:
»Tatusiu! matka już kona! jak płatki
Tak wej! już zbladła, jak łopian na łące,
A wy tańczycie!
Chodźcie, nie kłamię!« —
»A niech cię piorun zabije!
Niech ona zgnije!
Czarci już wszystko w naręcze zgarnęli,
Życie
Niechby i twoje też wzięli
I matki!!«

I nogą
Kopnie dzieciaka, jak czasem,
Gdy coś ci serce napoiło kwasem,
Kopniesz ten kamień, co leży
Bez win nad drogą;
Aż Jaluś jęknął nieboże,
Jak ten chojarek, gdy weń na podgaju
Byk rozsierdzony bokami uderzy;
Aż w całym tłumie,
Jak wiatr w rozgworze
Z dębami, zaskrzypią głosy —
Jak drżą niebiosy,
Niebiosy mgliste, zasępione, sine,
W szumie
Ptaków, lecących w godzinę
Wyraju...